Free Joomla Template by Discount Justhost

Egipt 2010

Pewnego grudniowego wieczoru siędząc skulona na kanapie i opatulona w koc przeczytałam e-maila z Nautici z zaproszeniem w karnawale do Sharm. Od razu głośno powiedziałam o tym mojemu narzeczonemu, a on bez większego zastanowienia odpowiedział : to pojedźmy tam!
Bardzo się ucieszyłam i już następnego dnia rano rozpoczęłam kontakt e-mail z Mirkiem w sprawie tego wyjazdu. Mirek przesłał mi zdjecia kilku hoteli z ich krótkim streszczeniam z których mieliśmy wybrać taki który się nam najbardziej spodoba.

Jakiś tydzień później jednak okazało się, że Tomasz - mój narzeczony nie będzie mógł w tym czasie wybrać się w taką podróż. Zrobiło mi się smutno, bo już tak się cieszyłam na ten wyjazd. Próbowałam go jeszcze jakoś przekonać i rozmawiać, że może uda się coś zrobić z pracą i pojechać, ale on powiedział, że raczej nie da się nic zrobić. Myślę sobie: no trudno.
Ale nie zrezygnowałam i chociaż bardzo się bałam postanowiłam wybrać się sama na tą wyprawę. Dla mnie osoby na wózku, kobiety, z natury dość strachliwej i płaczliwej to był wyczyn nie lada śmiały. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze i nie muszę się niczego bać, ale tak po ludzku czułam strach i gdy mnie Tomasz zostawił samą po odprawie na lotnisku to do oczu napłynęły mi ogromne łzy. Starałam sie jednak być bardzo dzielna.

Bardzo bałam się samej podróży. Bałam się że może gdzieś sie zgubię i to że nie mówię biegle po angielsku, że jakoś sobie nie poradzę. Przed wyjazdem telefonowałam do Mirka i on uspokajał mnie kilka razy żebym niczego sie nie bała, że na lotnisku odbierze mnie Joasia Madetko i że wszystko bedzie dobrze, no ale stres i tak był.

Szczęśliwie znalazłam się w Egipcie. Na lotnisku czekała Asia z Karoliną. Byłam ogromnie zmeczona podróżą i szybko tej nocy zasnełam. Rano zaraz po śniadaniu zabrala mnie Asia i to był dzień pierwszego nurkowania. W drodze autem do tego miejsca podziwiałam inność tego kraju. Dla moich oczu to był szok, coś niezwykłego, inny świat.

Nurkowania w Egipcie to bezcenne wrażenie. Byłam i nadal jestem w potężnym szoku jak tam jest kolorowo, jak dużo jest ryb, rybek, rybeczek, ogromnych ryb. Cieszyłam sie bardzo gdy

spełniały się moje marzenia przed zanurzeniowe kiedy pomyślałam sobie: "bardzo chciałabym dzisiaj zobaczyc płaszczkę" i zaraz praktycznie po zanurzeniu głebiej przywitała nas pani płaszczka ( tu nigdy nie zapomnę podwodnej radości Agi Dąbrowskiej ponieważ ona wiedziała o tym moim marzeniu), zaraz potem pojawil sie ogromny Napoleon wielki wielki bardzo. Podczas jednego nurkowania z łodzi spotkałyśmy też zółwia - to było również moje marzenie. No i mureny, to było niezwykłe, pierwszy raz widziałam, takie duże ogromne bardzo. Codziennie było coś pięknego cały świat podwodny Morza Czerwonego jest niesamowity. Chwilami bedąc pod wodą nie wiedziałm wprost na co patrzeć tak tam kolorowo, pięknie.

Dahab, gdzie wybrałyśmy się jednego dnia bardzo mi się spodobał. I te kozy tak chodzące na wolności i oczyszczające miasto to był niesamowity widok, i wogóle wszystko bylo niesamowite. Bardzo tam ładnie. Strasznie mi sie tam podobało, Blue Hole i Kanion to miejsca gdzie chcialabym jeszcze zanurkować.

Byłam tam 8 dni, a wydawało mi się to bardzo, bardzo długo. Tak dużo sie działo. Bardzo serdecznie dziękuję Joasi Madetko i Agnieszcze Dabrowskiej oraz Karolinie za ich profesjonalizm, opiekę , niezapomniane wrażenia, sympatię i ciepełko.

To był dla mnie bardzo niesamowity czas. Cieszę się, że odważyłam się na taką samodzielną wyprawę. Teraz wiem, że zawsze sobie poradzę, cokolwiek by się nie działo.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Namawiam i zachęcam do takich samodzielnych wypraw

Ula Zgierun